Rozmowa z Aleksandrą Afanasjew, uczennicą klasy 2c,
zdobywczynią pierwszego miejsca w Pierwszym Wojewódzkim Festiwalu Piosenki
Obcojęzycznej „Eurosong 2009”, który odbył się 23 maja w Malborku.
AF: Olu, jakim utworem podbiłaś serca jury i publiczności podczas festiwalu?
Ola: Podczas festiwalu Eurosong 2009 występowałam w dwóch kategoriach. W
kategorii soliści i kategorii zespoły. Początkowo każdy uczestnik miał
przygotować dwa utwory, w tym jeden w języku obcym. Ja przygotowałam „Incancellabile”
w języku włoskim i „Ironic” w angielskim. W związku z tym, że zgłosiło się ponad
200 uczestników, organizatorzy zdecydowali, że każdy zaśpiewa tylko jedną
piosenkę. Postawiłam na tę w języku włoskim, która bardzo przypadła do gustu
jurorom. W kategorii zespoły śpiewałam w duecie z moim kolegą, tegorocznym
maturzystą z II LO, Krzysztofem Kosiorkiem. Zaśpiewaliśmy piosenkę „From this
moment on” z repertuaru Shanii Twain i zajęliśmy pierwsze miejsce. Oprócz tego
otrzymaliśmy nagrodę Grand Prix, która jest przyznawana dla najlepszych
wykonawców bez względu na kategorię.
AF: Atmosfera i organizacja konkursu?
W czasie trwania konkursu była bardzo miła atmosfera, organizatorzy też
stanęli na wysokości zadania. Konkurs przygotowany był z wielkim rozmachem;
bardzo dobre nagłośnienie, efekty specjalne: dym, kolorowe reflektory.
AF: A nagroda?
Nagrodą za pierwsze miejsce i Grand Prix była statuetka w kształcie
mikrofonu, a za Grand Prix dodatkowo 1000 zł.
AF: Malbork to nie był Twój pierwszy festiwal. Możesz nam powiedzieć o swoich
poprzednich sukcesach? Było ich pewnie bardzo dużo, chodzi o te dla Ciebie
najważniejsze.
Wszystkie występy są dla mnie bardzo ważne, do każdych tak samo się
przygotowuję. Nieważne, czy to konkurs, festiwal czy inny występ. Przed każdym
mam tremę, ale najbardziej cenię sobie konkursy bez podziału na kategorie
wiekowe. Mogę się wtedy zmierzyć z wokalistami starszymi, z uczniami szkół
muzycznych.
AF: A jak się to wszystko zaczęło?
Śpiewam odkąd sięgam pamięcią. W drugiej klasie szkoły podstawowej moja
ówczesna nauczycielka zgłosiła mnie do konkursu „Od przedszkola do Opola” i to
był mój pierwszy kontakt ze sceną.
AF: Wiem, że Twoja Mama jest Twoim osobistym menedżerem…
Tak, mama jest przede wszystkim moim największym fanem i menedżerem. Może to
śmiesznie brzmi, ale dobrze jest mieć kogoś, kto zorganizuje próbę mikrofonu,
pomieszczenie do rozśpiewania, salę do przebrania, a dodatkowo, wesprze duchowo
kiedy tremuję się za sceną.
AF: Czego słuchasz i w jakim repertuarze czujesz się najlepiej?
Słucham różnej muzyki, ale najlepiej czuję się w spokojnym repertuarze. Lubię
ballady.
AF: Jesteś bardzo zajętą młodą osobą. Jak udaje Ci się pogodzić Twoje pasje z
obowiązkami szkolnymi i życiem prywatnym?
Staram się pogodzić śpiewanie z obowiązkami szkolnymi, choć nie zawsze to się
udaje. Dwa razy w tygodniu jeżdżę na zajęcia wokalne, przed konkursami częściej.
Do tego dochodzą różne występy. Czasami trudno znaleźć czas na spotkania ze
znajomymi, ale jak to mówią: „coś za coś”.
AF: Sukces ma swoje blaski ale też i cienie – czy te drugie już też dostrzegasz?
Blaskiem sukcesu, jeżeli tak można nazwać to co osiągnęłam, jest możliwość
poznania bardzo ciekawych osób, które dotąd widziałam tylko w telewizji lub
kolorowych czasopismach. Niestety cienie też już poznałam. Zaznałam niezdrowej
rywalizacji i drobnych złośliwości, ale cóż, nikt nie powiedział, że będzie
lekko i przyjemnie.
AF: Zdradzisz nam swoje plany na przyszłość? Marzenia?
W najbliższych planach mam udział w konkursie piosenki włoskiej „La scarpa
Italiana”, który odbędzie się w lipcu. Poza tym otrzymałam kilka ciekawych
propozycji, ale to na razie tajemnica, nie chcę zapeszyć. Marzenia? Mam jedno
takie jakie ma chyba każdy wokalista… Chciałabym nagrać płytę, ale do tego
jeszcze daleka droga i dużo, dużo pracy.
AF: Jeszcze raz wielkie gratulacje i powodzenia! Myślę, że w mediach jeszcze
usłyszymy Ciebie i o Tobie. Wszystkiego co najlepsze.
Dziękuję bardzo.
Rozmawiała: Anna Froehlich